Get Adobe Flash player

Dojście do Murowańca przez Boczań

Na początku musimy dojechać z Zakopanego do Kuźnic. W Zakopanem można dojechać tam z każdego przystanku za tą samą cenę - 3zł. Kiedy dostaniemy się do Kuźnic ruszamy niebieskim szlakiem (na początku kamienistą i ziemianą drogą) przez Boczań. Po zdobyciu tego szczytu podejście będzie mniej strome i pojawią się pierwsze widoki. Teraz będziemy mieli widoki na skaliste Kopieńce. Dalej, wśród kosodrzewiny, przy ciągle pięknych widokach, będziemy szli na Wielką Królową Kopę 1531 m.n.p.m. Tutaj miniemy skrzyżowanie szlaków niebieskiego i żółtego prowadzącego do Doliny Jaworzynki. Po dojściu na Wielką Królową Kopę (jej szczytu nie zdobywamy, a przechodzimy tuż obok) w czasie 1h 50min, zaczniemy schodzić bardzo widokowym, niebieskim szlakiem, do schroniska Murowaniec. Dotrzemy tu w 5min. W tym schronisku można zjeść szarlotkę, którą wielu turystów tu zachwala.


Odcinek Murowaniec - Przełęcz Karb
Zaczynamy od Schroniska Murowaniec. Za schroniskiem wybieramy niebieski szlak na Czarny Staw Gąsienicowy i początkowo żółty, równolegle biegnący do naszego, na Kasprowy Wierch 1987 m.n.p.m. Jego początkowy fragment przebiega wśród wysokiej kosodrzewiny i pojedynczych świerków wyrastających ponad nie. Dalej roślinność przy szlaku przerzedza się bardzo szybko. Pozostają już tylko same krzaki kosodrzewiny wśród, których rosną dorodne jagody. Są tu z pewnością największe i najbardziej soczyste w całych Tatrach. Szlak chwilowo biegnie równolegle do Uhroci Kasprowych, po czym za chwilę rozłącza się z żółtym szlakiem, który biegnie już na Kasprowy Wierch. Niebieski szlak tymczasem zakręca pod kątem prostym, w lewą stronę. Zanim jednak dojdziemy do zakrętu, kilkadziesiąt metrów przed nim, stoją dwie drewniane ławki wykonane ze świerkowych bali.

Ustawione są pod trzema bardzo podobnie wyglądającymi skałkami "wyrastającymi" spod stromego stoku. Na ich szczycie rośnie krzak kosodrzewiny. Świetnie widać stąd Kasprowy Wierch i jego górną stację wyciągową Kolei Linowych PKL. Tuż przed zakrętem, po lewej stronie, leży jeszcze okrągła skała, w większej części ukryta pod ziemią, na której widnieje żółty znak szlaku prowadzącego właśnie na ten szczyt. Po prawej leży większa i bardziej widoczna skała, wokół, której rosną dodatkowo jeszcze paprocie. Jednak nie idziemy tędy, bo musimy tutaj skręcić w lewo, w kierunku stawu. Szlak rozpoczyna się odtąd kamienną ścieżką, węższą od tej, którą szliśmy do tej pory, jednak zapach kosodrzewiny i otaczającej nas roślinności jest naprawdę intensywny, dzięki czemu wędruje się tędy bardzo przyjemnie. Na rozwidleniu obu szlaków rosną dodatkowo fioletowe, wysokie kwiaty ozdabiające ten zakręt. Patrząc w prawo, idealnie widać całe zbocze Uhroci Kasprowych po sam szczyt Kasprowego. Cały ten odcinek jest zarośnięty bardzo gęstą kosodrzewiną, pozostawiając miejsce trawie tylko u jego stóp. W tym miejscu szczyty Małego Kościelca i Kościelca "nakładają" się wizualnie na siebie. Idąc dalej, szlak zakręca bardzo lekko w lewo. Tu na zakręcie stoi wielki świerk, pod którym leży większa skała osłonięta przed promieniami słonecznymi. Przed nią widać, wystający spod ziemi, trójkątny głaz. W tej okolicy, pomiędzy dwoma, wysokimi świerkami stoi trzeci, całkowicie uschnięty.

Pięknie się z nimi komponuje, ponieważ na jego gałęziach widnieją dodatkowo niebiesko-zielone porosty. Szlak wchodzi tutaj w świerkowo-kosodrzewinowy fragment lasu, przez który wiedzie prosta ścieżka. Po jej lewej stronie ułożono kamienną linię, która wygląda jak krawężnik stanowiący ramy szlaku. Po przejściu tego niewielkiego odcinka, znowu mamy widok na całe pasmo gór, wśród których najbardziej wyróżnia się Kościelec i Żółta Turnia. Szlak zakręca tu nieznacznie w prawo, gdzie już za chwilę będziemy szli u stóp rozpoczynającego się stoku Małego Kościelca. Jego stok biegnie stromo w górę, zarośnięty kosodrzewiną, gdzie przebija się tylko gdzieniegdzie trawa. Właśnie tutaj leży sześcienna skała, po prawej stronie szlaku, na której widnieje niebieski znak. Dwa metry dalej, stoi inna nieco większa skała z płaską powierzchnią nachyloną do szlaku. Z trzech stron otoczona jest bardzo gęstą kosodrzewiną. Ścieżka wiedzie ciągle na wprost, wzdłuż, u jego stóp, W dole rozpoczyna się wielkie rumowisko kamienne, które jest dosyć wąskie, ale biegnie aż do samego Czarnego Stawu, równolegle do szlaku w dolinie. Spoglądając w dół, wśród kamieni tworzących rumowisko, powinniśmy dostrzec pomnik Mieczysława Karłowicza. Idziemy tak około 10min, aż nad naszą głową ujrzymy wysuniętą skałę nad szlakiem, całkiem podobnej do tej z "Króla Lwa". Jej górna część tworzy półkę wysuniętą ponad resztę skały. Na jej szczycie rośnie jedynie krzak kosodrzewiny. Jest mocno spękana w wielu miejscach.

Około 7min dalej po prawej, leży inna skała ukośnie wystająca spod ziemi, za którą około 15 metrów dalej, po lewej, stoi ogromny głaz przy szlaku, skierowany płaską stroną w jego stronę. Kolejne 2min dalej szlak przebiega wśród krzaków kosodrzewiny i nieustannie ciągnącego się pasa kamieni w dolince. Szlak zakręca tu w lewo, przy rumowisku skalnym złożonych z dużych głazów. Z nad stoku wystaje tylko szczyt Kościelca. Szlak przebiega przez rumowisko skalne kamiennym chodnikiem, wznoszącym się nieznacznie. Na około 5-7min przed dotarciem do stawu, ścieżka zakręcał w prawo. Cały ten zakręt po prawej stronie ogrodzony jest drewnianymi barierkami, za którymi widnieje znak zakazu schodzenia ze szlaku. Z barier odchodzą dodatkowo bale stanowiące płotki chroniące przed osuwającym się śniegiem. Po jego lewej stronie widać wielką polanę trawiastą, za którą w oddali, można podziwiać... Gorce. Tutejsza polana jest ogrodzona taśmowym płotem z trapezowatymi znakami TPN-u i STOP-u przeplatające się co drugi, na przemian. Idąc tak, za zakrętem, dochodzimy do Czarnego Stawu prostą ścieżką, przy którym, po lewej stronie również rozciągnięto taśmowe ogrodzenie. Tuż przed stawem stoi kwadratowa skała na szlaku, a na jego brzegu, ogromny, okrągły głaz. Teren przed stawem, w miejscu styku szlaku, jest w większości wyłożony kamieniami. Stoi tu drogowskaz ze znakiem niebieskim na Zawrat i Przełęcz Karb. Pod nimi widać zieloną tabliczkę z zakazem zanieczyszczania wód i wrzucaniem do niej czegokolwiek. Po lewej stronie stawu zauważymy piękną wyspę, która w całości porośnięta jest kosodrzewiną. Prawy brzeg stawu porastają bardzo gęste krzaki jagodowe.

U góry, po prawej, widać tylko skaliste występy skalne ponad poziomem traw, gdzie przebiega szlak na ich górze, po wejściu na Przełęcz Karb. Początkowo ścieżka przebiega krótkim pasem jasnozielonej trawy, za którą wkraczamy w pas gęstej kosodrzewiny. W pasie kosodrzewiny skręca w prawo, by potem za kilkadziesiąt kroków wejść w pas małego skupiska kamieni przez, którego środek przebiega. W rumowisku kamiennym szlak tworzy esowato wygięty zakręt, wiodąc kamiennymi schodami, ponieważ nachylenie stoku pomału się zwiększało. Po lewej jego stronie widnieją dwa wielkie głazy wyróżniające się z całego "tłumu" innych kamieni. Za rumowiskiem, jakieś 5min drogi wzwyż, szlak zakręca bardzo ostro w prawo, przy rumowisku skalnym, od którego odbija tuż za zakrętem. Zwykle tutaj turyści zatrzymują się aby odpocząć i przy okazji podziwiać zielone wody Czarnego Stawu Gąsienicowego. Teraz szlak prowadzi wśród gęstych traw, dając widok na cały Staw i rumowisko kamienne w dole. Również stąd widać idealnie całą ścieżkę okrążającą staw, doprowadzającą na podejście na Zawrat. Najpiękniej jednak prezentuje się stąd wysepka na stawie. Wyspę tworzą dwa, większe skupiska kosodrzewiny bardzo gęsto zarastającą całą jej powierzchnię. Oba skupiska przedzielone są wąskim pasem skalnym, a po stronie drugiego, skały wydłużają się, zagłębiając się pod powierzchnią wody. Dokładnie za wyspą widać rozpoczynający się szeroki żleb na Żółtej Turni, który skręcając w lewo pnie się ku górze. Mniej więcej w połowie jego wysokości bardzo szerokim łukiem zakręca w prawo, aż pod sam szczyt. Cały ten żleb odbija się w stawie. Jedynie jego początkową, dolną, część odbicia zasłania wysepka.

Podchodząc wyżej, za ostrym zakrętem w lewo, gdzie szlak zatacza dwa zakola, stoi ogromna skała w dole, tuż poza szlakiem. Tworzy ona płaskie zbocze opadające w przeciwną stronę do szlaku. Poniżej niej widać inne skaliste zbocza zarośnięte bardzo gęstą kosodrzewiną. Są to małe, skaliste, białe ścianki poprzecinane setkami pęknięć i wykruszeń. Ziemianą ścieżka za chwilę zakręca ostro w prawo. Tuż przed zakrętem wystaje szpiczasta skała wychylająca się na szlak. Parę metrów dalej, szlak tworzy ów zakręt, na występie stoku, który porasta wielka kępa kosodrzewiny. Za nią widnieje już tylko przepaść. Szlak za zakrętem bardzo ostro nawraca pod dużym kątem do góry. Po lewej stronie ścieżki przechodzimy obok trzech strzeliście stojących skał. Wydaje się jak gdyby były ociosane, bo u ich góry przyjmowały sześcienne kształty. Pięknie stąd widać cały występ zbocza z kępą kosodrzewiny, za którą widnieje przepaść. Dopiero stąd widać jak wydeptane jest to miejsce. Są to już ostatnie momenty tego szlaku. Podejście nie staje się ani na chwilę lżejsze, dzięki czemu to 40-to minutowe podejście wymęczy nas bardzo mocno. Tuż pod podejściem na szczyt Małego Kościelca, po prawej stronie, widnieją gładkie płyty skalne, którymi szlak na szczęście nie przebiega. Są one koloru brązowego a ich kolejne segmenty dzielą bardzo wąskie pasy kosodrzewiny. Za okrągłym skupiskiem kosodrzewiny leżą bardzo nieregularnie ułożone skały o sześciennych kształtach, również w brązowych odcieniach. Ostatni fragment podejścia, tuż za zakrętem w lewo odbywa się po kamiennych schodach, bardzo równo poukładanych, dzięki czemu można tutaj iść rytmicznym krokiem. Na jednym ze schodów widnieje znak zielonego szlaku, którym dotychczas szliśmy.

Na szczyt Małego Kościelca 1863 m.n.p.m. docieramy już za chwilę. Widać stąd kilka większych i bardziej znanych stawów jak Czarny Staw Gąsienicowy, Kurtkowiec, Zielony Staw, Długi Staw, jak i tych mniej znanych. Niektóre z nich są tak małe, że trzeba by było do nich zejść aby przyjrzeć się im dokładniej. Będąc tutaj i spoglądając na Zielony Staw. Najlepiej chyba stąd widać białą ścieżkę prowadzącą do schroniska "Murowaniec", którą przyszliśmy do niego. Przecina wyrazistą, białą linią wszystkie wzgórza i pasy kosodrzewiny. Pięknie widać stąd również wszystkie sześć domków stojących za schroniskiem, patrząc z tej perspektywy. Tu na grani, musimy skręcić w lewo pod kątem prostym aby dojść do Przełęczy Karb w przeciągu kilku minut. Przed nami widnieją skałki prowadzące na przełęcz przez, które przedziera się szlak. Zanim jednak do nich dojdziemy, ścieżka prowadził po kamiennych schodach na małe wzniesienie, wśród rumowiska kamiennego, gdzie rozwidla się na chwilę, na dwa fragmenty . Na najwyżej położonej skale, szpiczasto odstającej od podłoża widnieje zielony znak szlaku. Z tej wysokości Czarny Staw Gąsienicowy przybiera całkowicie niebieski kolor, od którego na północnych jego stronach odbija się pasmo górskie od Granatów aż po Żółtą Turnię. Pięknie stąd widać obie wyspy na Kurtkowcu zarośnięte gęstą kosodrzewiną oraz tajemniczy Zielony Staw z pionowo wpadającymi ścianami skalnymi w jego wody. Na rozwidleniu, na wzgórzu, szlak prowadzi chwilowo poziomą płytą skalną, dzięki czemu nie ma tu żadnego trudnego elementu.

Teraz po prawej stronie, na jednej ze skał, widzimy zielony znak szlaku, gdzie szlak wiedzie chwilowo płaskim odcinkiem, złożonym z popękanych płyt skalnych. Przed nami widać całą grań prowadzącą do Przełęczy Karb. Wygląda stąd bardzo majestatycznie, ponieważ jest stosunkowo wąska, a z obu jej stron rośnie gęsta kosodrzewina na bardzo stromo opadających stokach, co stąd wygląda jak gdyby tworzyły one wielkie przepaście. Za popękanymi płytami skalnymi szlak zakręca bardzo lekko w prawo i za chwilę w lewo, omijając pionowe, ciemne i niskie skałki. Dalej ścieżka wiedzie wśród kosodrzewiny równym chodnikiem złożonym z bardzo niskich, kamiennych schodów wznoszących się nieznacznie na następne, lokalne wzniesienie. Po krótkim podejściu szlak znowu schodzi w dół nadal wśród kosodrzewiny, gdzie po lewej stronie stoi bardzo wysoko, strzeliście położona, czarna skała. Za strzelistą skałą stoi w jej sąsiedztwie jeszcze jedna, podobnych rozmiarów, jaśniejsza skała o bardziej okrągłych kształtach. Obie skały znajdują się na wzniesieniu, z którego trzeba zejść aby dojść na Przełęcz Karb. Po lewej stronie tego wzniesienia widnieje pionowa ściana skalna zakończona urwiskiem. Paręnaście kroków dalej widzimy inną, ukośnie schodzącą ku stawowi ścianę skalną. W tym miejscu szlak prowadzi wśród popękanych płyt skalnych, gdzie trzeba przeciskać się wśród głazów schodząc już do przełęczy. Ścieżka zakręca tu w prawo, pod pionowymi skałami, które stanowią idealne schronienie w przypadku silnego wiatru, ponieważ może schronić się tu kilka dorosłych osób. Dochodząc na przełęcz ujrzymy drogowskaz z informacją o trudności dalszej części szlaku prowadzącego na szczyt Kościelca. Napisane jest tam, że szlak jest bardzo trudny i należy uważać na spadające kamienie. Przewidywany czas 50min.

Wejście czarnym szlakiem na szczyt. Trudności na podejściu na Kościelec.
Ścieżka na Kościelec rozpoczyna się od szerokiego, krętego szlaku, gdzie na ziemianej ścieżce leżą drobno usypane kamienie. Ścieżka zakręca tu w lewo i za chwilę, zakolem w prawo. Dalej, linią prostą, ścieżka prowadzi cały czas do góry kamiennymi schodami, przerywanymi od czasu do czasu niskimi skałami wystającymi spod ziemi. Po około ponad dziesięciominutowym podejściu kamiennymi schodami pojawiają się pierwsze, większe skały przy szlaku. Po lewej stronie leży ogromny, płaski głaz, na którym namalowany jest czarny znak, a po prawej widnieje rumowisko skalne złożone z dużych kamieni. Między rumowiskiem a głazem poprowadzono szlak kamiennym chodnikiem, zakrywając część ukośnie leżącego, ogromnego głazu. Dalej przed nami stoi ukośna płyta skalna, a na niej kolejny czarny znak. Trzeba przejść jej fragmentem stawiając kroki w pęknięciach widocznych na jej powierzchni. Ścieżka zakręca tu w lewo, gdzie za chwilę nad urwiskiem widać sześcienną, czarną skałę z pasiastym znakiem. Jedynie jej dolna część zarośnięta jest zielonymi porostami. Za skałą czeka nas krótkie podejście do góry, gdzie po prawej stronie stoi czarna, bardzo wielka skała, płasko "ścięta" u jej samej góry. Jest tu czarny znak, za którym szlak zaczyna prowadzić przez kilkanaście kroków w dół, po czym po lewej stronie, przy nim, rozpościera się pionowa ściana skalna o bardzo nierównych kształtach. Tuż za nią podchodzimy na dosyć strome, ale krótkie podejście skalne. Za podejściem szlak zakręca krótkim łukiem w lewo, wśród czarnych skał, schodząc nieco poniżej ich poziomu. Tutejsze zejście tworzy małe zagłębienie, szerokie na kilkanaście kroków, za którym ścieżka znów wiedzie ku górze, po kamiennych schodach, zakręcając ponownie szerokim łukiem w lewo.

Około 30 kamiennych schodów, za większym łukiem prowadzącym przez zagłębienie, szlak wiedzie stromo, do góry, po linii prostej. Za tym odcinkiem zakręca pod kątem prostym w prawo, wśród ogromnych trzech, czarnych głazów, na których dwóch widać czarne znaki. Jeden na zakręcie, a drugi przed zakrętem w drodze powrotnej. Za zakrętem szlak prowadzi przez około 50 metrów lewoskrętnym łukiem do góry, gdzie dochodzimy do piętrowych, czarnych skał. Widnieją w tym miejscu dwa znaki. Jeden na schodach, na szlaku, a drugi na trzecim piętrze tego niezwykłego układu skał. Trzeba tu podejść po malutkiej płycie skalnej, zawartej pomiędzy piętrowymi skałami a skałami po prawej stronie szlaku. Teraz ścieżka przecina skaliste zbocze pod ukosem, wąskim chodnikiem, gdzie na wysokości jego środka rośnie małe skupisko trawy, za którym dochodzimy do kolejnej skały. Przejście tego etapu trwa około trzy minuty. Po lewej stronie widnieje inna, piętrowa skała szpiczasto wystająca do szlaku. Widnieje na niej czarny znak, gdzie dalej trzeba przejść po porowatych, dwóch płytach skalnych. Dochodzimy do kolejnych płyt skalnych. Na pierwszej z płyt widzimy podłużny, pionowy czarny znak, za którym wąski pas trawy oddziela pierwszą i drugą płytę. Obie płyty nie sprawiają większych problemów ze względu na ich porowatą powierzchnię. Można tu wszędzie postawić stabilny krok w bezdeszczowych warunkach. Z ich poziomu widać już kominek, którym będziemy musieli za chwilę podejść.

Kominek stanowi szczelinę wśród dwóch czarnych skał wysokich na około sześć metrów. Jego cała trudność polega na tym, że nie ma tu ani jednego łańcucha, jak również łatwo dostrzegalnych występków skalnych, na których można by było postawić stabilny krok. Trzeba tu rozstawić stopy pomiędzy dwoma skałami i postawić krok na wysokości około półtora metra na malutkim występku skalnym, niewidocznym idąc tędy normalnie. Trzeba poszukać go stopą wśród pęknięcia. Ponad występkiem skalnym, ukrytym gdzieś w szczelinie, po prawej stronie wystaje skała o kwadratowej powierzchni, gdzie można postawić następny krok prawą stopą. No właśnie kto może ten może, ponieważ z małego występku skalnego trzeba rozstawić bardzo szeroko nogi, najpierw podpierając się o kwadratową powierzchnię skały i podciągnąć się do góry, chwytając się wyżej położonej skały, stanowiącej dobry punkt chwytu.

W tym samym czasie należy postawić na kwadratowej skale stopę, która stanowi bardzo dobry punkt na stabilny krok. Stąd, po lewej stronie widnieje ukośnie wystająca skała, na której trzeba postawić lewą stopę. Z niej należy postawić ostatni już krok w górnej części kominka na płaskich, odstających, popękanych skałach. Z nich wychodzimy ponad jego poziom. Po wejściu na szczyt kominka szlak wiedzie do góry, po kamiennych schodach aż do momentu, w którym zakręca zakosem, ostro w lewo. Idąc schodami dalej, po prawej stronie, przechodzimy obok skalnej płyty, której można się przytrzymać, w przypadku utraty równowagi. Jest na niej namalowany znak. Nieco dalej szlak zakręca w prawo, lekkim łukiem. Tuż przed zakrętem przechodzimy obok następnej płyty skalnej, która znajduje się po prawej stronie szlaku. Przylega do niego tak, że stanowi jego niewielką część. Płyta na całej długości jest pęknięta w połowie wysokości tworząc kilkocentymetrowe, małe urwisko. Za długim zakrętem w prawo, w dole widać jej przedłużenie. Jest to całkowicie płaska płyta, ukośnie nachylona do szlaku opadająca w dół zbocza. Do niej przylega większa i wyższa, płaska skała, której brzegi są bardzo ostre i tworzą nad stromym stokiem około jedno metrowe urwisko. Za kolejnym zakrętem w lewo, szlak prowadzi już przez wielką skałę. Trzeba tu stawiać kroki w szczelnie, a raczej bardzo wąskim, wybitym w niej przejściu, trzymając się prawej strony. Skała przy szlaku jest dosyć wysoka, ponieważ wystaje spod ziemi tworząc różne formacje. Za skałą ścieżka zakręca w prawo, równymi kamiennymi schodami. Kilkanaście metrów dalej, widnieje już tylko wielka płyta skalna, przez którą przebiega szlak. Dochodząc do niej nie widać tu konkretnej drogi.

Należy tu patrzeć na wybitą w niej małą szczelinę na wysokości stóp, ciągnącą się do jej samego końca. Dopiero na jej końcu, będąc blisko bardzo stromych stoków, trzeba podejść do góry idąc po tej płycie. Idąc szczeliną, nachylamy się do prawego jej stoku, aby utrzymać się jej powierzchni. Podchodząc do góry korzystamy z trójkątnych stopni wybitych w jej powierzchni. Ich rozstaw może przysporzyć wielu problemów niższym osobom, ponieważ trzeba stawiać tu wielkie kroki. Płyta jest wysoka i długa na około 8-10 metrów, więc bez odpowiednich butów trudno ją przejść. Na szczycie płyty szlak zakręca kolejnym zakosem w prawo, a za chwilę w lewo i za niedługo znowu w prawo, wiodąc kamiennymi schodami przy niezmieniającym się otoczeniu. Na drugim zakręcie w prawo, ze stoku wystaje trójkątna skała z zamalowanym znakiem szlaku. Tuż przed nią, na innym kamieniu widnieje nowy jego odpowiednik. Za chwilę dochodzimy do ogromnych głazów zastawiających skutecznie szlak. Pierwszy z nich jest bardzo długi i wysoki na około 3-4 metry. Szlak prowadzi jego lewą stroną tak, że doprowadza nas do drugiej, podobnej skały omijając ją. Przechodząc tędy, po prawej stronie widać bardzo wąską szczelinę jaką tworzą oba te głazy. Jest to punkt ich styku, pod którym widnieje mała dziura w ziemi obstawiona dookoła czterema kamieniami. Za skałą szlak zakręca łukiem w prawo, omijając jej długi występ. Omijając go, idziemy po lewej stronie dwóch wielkich głazów. Ten drugi, odległy o kilka kroków od pierwszego, jest nieco większych rozmiarów.

Tuż za nimi, szlak zakręca ostro w prawo łukiem, omijając je. Za zakrętem pięknie widać oba głazy, wokół których szlak zataczał pętle. Na owej pętli schody są bardzo ciasno poukładane, przez co idziemy po nich bardzo stabilnie. Ponad skałami szlak zakręca za chwilę w lewo, gdzie mijamy skałę wystającą spod ziemi, tworzącą ścianę skalną o bardzo nierównej powierzchni, po lewej stronie ścieżki. Na tym zakręcie, na jednym ze schodów wystających ukośnie w stronę stromego stoku, po prawej, widnieje kolejny znak szlaku. W dole, poza szlakiem, dodatkowo widać większą płytę skalną. Za zakrętem ścieżka biegnie przez chwilę na wprost, gdzie już po chwili zakręca ponownie ostrym zakolem w lewo, za którym podchodzimy równie stromym podejściem, co dotychczas. Podchodząc do kolejnego zakrętu idziemy wśród wyschniętych traw, a dwie skały stojące jedna po lewej, druga po prawej stronie szlaku, stanowią naturalną, małą bramę. Kilka kroków za bramą, ścieżka zakręca ostro w prawo, przy malutkiej buli skalnej znajdującej się po jej lewej stronie. Tutaj szlak podniesiony jest o około półtora metra względem reszty ścieżki. Trzeba tu wejść na nią za pomocą kilku stromych schodów. Właśnie za nią szlak zatacza łuk, za którym idziemy po trawiastych zboczach. Dalej ścieżka zakręca w lewo i za chwilę ostro w prawo, przy czarnym głazie, tworzącym dziób skalny. Przy dziobie schody są bardziej strome, dzięki czemu można się zmęczyć dużo szybciej niż w poprzedniej fazie szlaku. Za kolejną chwilę ścieżka zakręca ostro w lewo wiodąc po dużych, kamiennych stopniach wśród czarnych, bardzo niskich, samotnych skał po obu stronach szlaku. Dochodzimy do ostrego zakrętu w prawo, za którym rozpościera się wielka płyta skalna. Szlak wiedzie jej brzegiem.

Płyta opada z górnego zbocza na szlak, gdzie kończy się. Miejsce styku trawy i płyty jest pokryte kamieniami tworzącymi schody o niewielkim nachyleniu. Nie występują tu żadne trudności. Jedynie na początku płyty brakuje kilku schodów, w których miejscu wystaje pod niewielkim ukosem do szlaku, mała skałka, przy której gromadzi się ziemia. Właśnie ona stanowiła tutejszy brakujący stopnień. Przy szlaku, w jego dole, można dostrzec podłużną płytę skalną obrośniętą gęstą trawą. Tutaj, na skraju ścieżki, rosną największe kępy traw, tych samych, dzięki którym Czerwone Wierchy są czerwone na jesieni. Przejście wzdłuż płyty, po lewej stronie szlaku choć jest dosyć długie, to jednak nietrudne. W końcowej części płyty widać, że brakuje jej fragmentu, ponieważ w tym miejscu powstała mała wyrwa, którą zarosły kępy traw. Właśnie tutaj widnieje czarny znak. Jesteśmy tuż pod szczytem. Choć brakuje nam niewiele do osiągnięcia szczytu Kościelca, to od teraz rozpoczyna się najtrudniejszy etap wędrówki. Przed nami widać cztery małe ścianki do wspinania. Następowały kolejno po sobie, dając choć na chwilę odpocząć. Płyta skalna, przy której idziemy nie kończy się. Szlak zakręca w lewo, nawracając pod płytę skalną w jej wyższych partiach, zaczynając tym samym podejście ku szczytowi. Pierwsza podejście płytą odbywa się po wyciętych, trójkątnych stopniach. Na płytę nie tak łatwo jest wejść ze względu na urwisko pomiędzy ścieżką, a tą właśnie płytą. Trzeba podciągnąć się do góry, trzymając się jedynie nierówności skalnych na jej powierzchni. Teraz należało iść pod ukosem, do góry, za pomocą trójkątnych schodów o bardzo szerokim rozstawie, mając za sobą rozpadlinę. Należy uważać aby się nie pośliznąć w tym miejscu. Do góry podchodzimy za pomocą kilku takich wykutych, trójkątnych schodów, dzięki czemu osoby oczekujące na podejście mogą się wystraszyć widoku wspinających się tędy turystów. Widok stąd sprawia wrażenie jak gdyby była to profesjonalna wspinaczka na niedostępne szczyty gór.

Idąc wyżej, dochodzimy do pewnego momentu, gdzie trzeba przejść w szerokiej szczelinie, którą tworzą ukośnie zbiegające się do środka skały. W jej środku stoi samotny kamień, który być może nadaje się do podciągnięcia na tym odcinku. Jednak po chwili widać, że kamień bardzo słabo trzyma się podłoża, więc musimy poszukać innego punktu, który znajdziemy po prawej stronie kończącej się szczeliny na zbiegu owych skał. Dzięki temu zbiegowi skał i szczelinie pomiędzy nimi, oraz braku wyraźnych punktów podparcia ten odcinek zalicza się do trudniejszych. Samotny kamień stojący na środku szczeliny niestety nie jest dobrym punktem chwytu, ponieważ zostaje w rękach. Jest to jedyny widoczny punkt podparcia. W tym miejscu należy rozglądnąć się, po prawej stronie, za nierównościami w skałach łapiąc się nich. W miejscu, gdzie leży kamień wydający się jako najlepszy punkt podparcia, szlak zakręca bardzo lekko w prawo. Podchodząc wyżej szczeliny, widać w niej naturalne schody, które nie są regularne, ale ułatwiają tylko w niewielkim stopniu podejście na jej szczyt, ponieważ tworzą one coś w rodzaju zrębu rozlegającego się wzdłuż skały, od płyty do jej zakończenia. Zręb tworzy z jednej strony płyta skalna, a z drugiej ukośnie zbiegające się do środka sześcienne skały, które przy schodzeniu mogą sprawiać problem, ze względu na ich nachylenie. Po wejściu na nią, szlak zakręca w lewo, przy małej, ukośnej ścianie skalnej, za którą skręca raz jeszcze w prawo, gdzie idziemy po schodach wybitych w innej płycie skalnej. Odtąd rozpoczynamy jeszcze trudniejsze podejście. Drugie podejście to prawie idealnie gładka płyta skalna, gdzie po prawej wystaje wielki występ skalny, tworzący coś w rodzaju zrębu, ukośnie opadającego w dół płyty, po prawej jego stronie. Pomiędzy płytą skalną a występem czy też zrębem, utworzyła się szczelina biegnąca cały czas do góry. Rozpoczynając podejście tą płytą skalną nie ma tu żadnego punktu zaczepu, poza jej nierównościami. Najpierw na nią musimy jednak wejść.

Płyta nie rozpoczyna się tutaj gładkim podejściem od samego szlaku. Przed nią widać wyrwę przed, którą widnieje tylko ziemia. Trzeba tu ukośnie postawić szeroki krok, na jej bardzo nierówne i poszarpane, początkowe fragmenty. Podchodząc ukośnie na jej nierówności trzeba iść tak, aby nachylając się do przodu złapać się odstających fragmentów skał. Do początków szczeliny dochodzimy za pomocą nierówności w płycie skalnej, gdzie trzeba szukać cały czas punktów podparcia, ponieważ nie ma tu widocznych ułatwień. Rozpoczął się drugi etap drugiego podejścia. Również tutaj nie widać żadnego dobrego punktu zaczepu. W tym miejscu trzeba podciągnąć się, stawiając stopy pomiędzy zręb skalny, a płaską płytę skalną. Odcinek ten jest dłuższy i w początkowej fazie szczeliny zakręca lekko w prawo. Trzeba stawiać tu stabilne kroki aby nie pośliznąć się. W górnej części wspinaczki, po obu stronach, skały stają się coraz wyższe, zasłaniając widok na otoczenie, ale tylko na chwilę. W tym miejscu, szczelina pomiędzy płytą a zrębem kończy się, gdzie trzeba przejść po sześciennych skałach nachylonych ukośnie w dół. Sprawia to dodatkową trudność przy podchodzeniu, ponieważ ciężko postawić tu stabilny krok ze względu na nachylenie. Jest tu kilka takich skał obok siebie, dlatego można było wybrać jakąś drogę. Jednak najłatwiejszą możliwością jest postawienie stopy na sześciennej skale, której wystająca część jest bardziej płaska niż pozostałe, Przylega ona do małej ścianki skalnej. Tuż nad płytą i podejściem z sześciennych skał, wchodzimy na teren trawiasty, gdzie szlak zakręca najpierw ostro w prawo i za chwilę ostro w lewo. Trzecie podejście jest chyba najtrudniejsze pod względem technicznym. Jest to wspinaczka po bardzo stromych skałach w ukośnej rozpadlinie skalnej. Wystają tu różne skały o różnych kształtach. Podchodząc od jej początku, idziemy po skałach o wielkim rozstawie przed, którymi trzeba wdrapać się po małej płycie skalnej. Nie ma tu za wiele punktów dobrego zaczepu, dlatego należy iść tędy powoli. Cała trudność polega na bardzo szeroko rozstawionych skałach bardzo stromo nachylonych do góry, na odcinku kilku metrów. Czwarty odcinek, najprawdopodobniej trudnością dorównujący trzeciemu, ma nieco inny charakter.

Pomiędzy trzecim, a czwartym podejściem jest bardzo mała przestrzeń skalna, na której można się zatrzymać i obejrzeć w całości, czwarte - ostatnie podejście. Jest to prawie pionowa ściana skalna z poziomymi skałami wcinającymi się w szczyt. Przed nami widnieją punkty podparcia w postaci układu piętrowego skał. Punktów chwytu jest tu wiele, jednak pod ostatnim głazem (szczytem) trzeba poszukać odpowiedniej drogi do wejścia będąc już na "ściance". Długo rozglądamy się aby znaleźć możliwą drogę wejścia, ponieważ przed nami widnieje tylko płaska, pionowa skała. Tu polecam skorzystanie z lewostronnego podejścia za pomocą kilku szczelin, od których można się wybić do góry, łapiąc się skał wystających na szczycie Kościelca. Po pokonaniu pionowej ściany skalnej, na której samej górze bardzo trudno znaleźć jakikolwiek punkt podparcia dla rąk, przed wejściem na szczyt właściwy, pozostaje ostatnia płyta skalna, po której trzeba przejść, lecz ta jest już mniej nachylona niż pozostałe. Za płytą wychodzimy na szczyt po większych kamieniach. Szczyt Kościelca jest zwykle oblegany przez tłumy turystów. Pogoda sprzyja podziwianiu przepięknych widoków.

Szczyt Kościelca
Kościelec składa się z dwóch szczytów. Wchodząc przez ściankę z piętrowym układem skał, wchodzimy na jej pierwszy szczyt, z którego mamy możliwość przejścia po wąskim, przepaścistym chodniku złożonego z dużych głazów na jej drugi szczyt. Na drugi szczyt zwykle wchodzą wspinacze pokonując setki metrów skalistych ścian. Chodnik łączący oba szczyty jest niezwykle przepastny z dwóch stron. Skaliste stoki opadają niemalże pod kątem prostym w dół, czyniąc to przejście niebezpiecznym. Z drugiego szczytu możemy podziwiać Zmarzły Staw znajdujący się przy niebieskim szlaku w drodze na Zawrat. Zalegają tam zwykle płaty śniegu nawet w lecie. Ze szczytu podziwiamy jeszcze inne widoki. Przed nami, na północy widnieje Żółta Turnia 2089 m.n.p.m. za nami - pasmo Świnicy i po prawej Orla Perć z widokiem na Kozi Wierch, na którym siedzi mnóstwo turystów przy dobrej pogodzie. Po lewej stronie (na zachodzie) widnieje dodatkowo Giewont w całej okazałości, Kasprowy Wierch i Czerwone Wierchy nieco przysłonięte przez Kasprowy Wierch. Widać stąd również ścieżkę prowadzącą do Murowańca i jej otoczenie.

Powrót
Mamy dwie możliwości powrotu: dla urozmaicenia przejście niebieskim szlakiem do Zielonego Stawu i Kurtkowca, po czym wrócilibyśmy czarnym szlakiem do Murowańca. Druga możliwość to powrót tą samą drogą co przyszliśmy. Oczywiście wybieramy tą drugą opcję, która jest o 30min dłuższa. Z Karbu schodzimy łagodnym niebieskim szlakiem między wielkimi kamieniami aż po 20min docieramy nad przepiękny Zielony Staw. Po naszej prawej stronie będziemy widzieli Staw Kurtkowiec o skalistej linii brzegowej. Teraz wybieramy znaki czarne, którymi idziemy w prawą stronę. Po 15min dotrzemy do Litworowego Stawku, który wyglądem przypomina większą kałużę, ale odbijający się w nim Kościelec i okoliczne góry czynią go niezwykle pięknym.

Do Murowańca dotrzemy w 35min idąc dalej tym szlakiem. Od tego momentu cały szlak prowadzi po równym, kamiennym chodniku. Po drodze miniemy rozwidlenie żółtego i czarnego szlaku, którym właśnie idziemy. Często tutaj, na ławkach w Murowańcu, a szczególnie przed nim, poznamy wielu turystów wracających z Kościelca. Popołudniowy widok z Murowańca i polany odległej od niego o 5min marszu niebieskim szlakiem przez Boczań uchodzi za jeden z najpiękniejszych w całych Tatrach. Dalsza droga powrotna wygląda tak samo - niebieskim szlakiem przez Boczań lub żółtym prze Dolinę Jaworzynki wracamy do Kuźnic.